Z powrotem na dół z tobą. “

Z powrotem na dół z tobą. “

Jeśli trasy są zamknięte, jest to głównie spowodowane podejrzanymi przypadkami, które są wyjaśniane w krótkim czasie"- wyjaśnia rzeczniczka kolei. Nie może podać dokładnych danych dotyczących rocznych ograniczeń, ale firma natychmiast reaguje na ubytki: "W operacjach kolejowych bezpieczeństwo jest zawsze najważniejsze! W przypadku podejrzanych przypadków konieczne są prace, na przykład zbadanie podłoża za pomocą wierceń rozpoznawczych, a następnie podjęcie dalszych działań", więc kolej.

Koszt tego jest zwykle ponoszony przez przedsiębiorstwo państwowe lub państwo, jeśli żadna z byłych kopalni nie może zostać pociągnięta do odpowiedzialności. Tak jak u Esseńczyków "Problem z tunelem". To może szybko stać się kosztowne. Zakłócenia ruchu na dworcu głównym w Essen dotknęły 550 pociągów dziennie. Wraz z odszkodowaniami, jakie kolej musi wypłacać dojeżdżającym do pracy, koszty te wzrosły do ​​milionów. 

Woda pitna nie może łączyć się z wodą kopalnianą

Ale pod ziemią czai się znacznie więcej niebezpieczeństw niż tylko ubytki. Bez pompowni duża część Zagłębia Ruhry byłaby krajobrazem jeziornym. Fundacja RAG ma temu zapobiec. Kiedy rząd podjął decyzję o zaprzestaniu wydobycia węgla w regionie w 2007 roku, powołano instytucję zajmującą się tzw "Wieczne obowiązki" opanować. I naprawdę będą trwać wiecznie: "Dopóki ludzie mieszkają w byłych regionach górniczych, trzeba będzie im sprostać"- wyjaśnia Sabrina Manz, rzeczniczka fundacji. 500 pracowników w 18 lokalizacjach zapewnia, że ​​wody gruntowe w regionie nie mieszają się ze szkodliwą wodą kopalnianą.

Aby zrealizować to zadanie, w ostatnich latach fundacja musiała zgromadzić ogromną fortunę. Fundacja RAG ma ponad 17 miliardów euro – musi wydawać 220 milionów euro rocznie. Pomimo niskich stóp procentowych, Manz widzi fundację w dobrej sytuacji na długie lata: "W 2017 roku otrzymała dywidendę w wysokości 360 mln euro od Evonik. Dodano kolejne dochody z inwestycji i dochody z inwestycji, dzięki czemu fundacja była w stanie odnotować 430 milionów euro w 2017 roku."

Górnicza sygnalizacja świetlna w Duisburgu. Sezon górniczy staje się kultem w Zagłębiu Ruhry. (Źródło: obrazy Revierfoto / imago)

Dzisiejsze górnictwo to kult

Jeśli dziś spojrzy się na koniec sezonu wydobywczego, problemy te są w większości pomijane. Kult górnictwa jest prawie wszędzie: mały górnik jest ozdobiony na światłach w Duisburgu. W sklepach kwartet collierów i nowiutki sprzęt wspinaczkowy. Można kupić mydło do żucia, krasnale ogrodowe Bergmanna, słowniki niemieckie Ruhry, warzone jest piwo, którego nazwa pochodzi od konika. Hymn pop "Bochum" Herberta Grönemeyera śpiewa o czasie, a przede wszystkim o mieście. Ale w prawdziwym świecie górników ten romans nie istniał.

Idąc przez Zollverein Rudnik pamięta ton głęboko pod ziemią: "Wtedy chodziło o rozkaz i posłuszeństwo. Jeśli przełożony wezwał cię do biura i zapytał, dlaczego coś zrobiłeś, mogliśmy odpowiedzieć tylko tak lub nie. Jeśli powiedzieliśmy więcej, skierowano nas do drzwi. Było to dla mnie trudne: zawsze chciałem uzasadniać swoje decyzje." Ta praca popycha również Rudnika do granic jego możliwości fizycznych. Kiedy był po trzydziestce, ważył 120 kilogramów i palił jak komin. "Moje ciało było całkowitą stratą"mówi dzisiaj.

Ale oprócz szorstkiego tonu istnieje również całkowita spójność pod ziemią. Rudnik: "Musiało tak być, ponieważ musicie tam na sobie polegać." W ten sposób wydobycie doprowadziło do pewnego rodzaju znaczącego stworzenia dla Zagłębia Ruhry – rozpoznawalnego po języku potta.

Górnicy w sali konferencyjnej na Prosper Haniel: Podziemny ton był kiedyś twardy. (Źródło: biky / imago images)

Język górnictwa jest abstrakcyjny – a jednak jednoczy ludzi

Zagłębie Ruhry od początku było krainą imigrantów. Najpierw przyjechali ludzie z okolicy, potem goście z Polski i Turcji. Azjaci byli również wykorzystywani pod ziemią. Zagłębia Ruhry jako przestrzeń wielokulturowa. A górnictwo jako smar językowy? Jeśli chodzi o prawdziwy język górniczy, to nie, jak mówi językoznawca Jörg Honnen ze Związku Regionalnego Westfalii. "Język Zagłębia Ruhry nie zmienił się z powodu górnictwa. Był to na to zbyt abstrakcyjny język techniczny." 

Tylko kilka terminów trafiło do języka potocznego, "powiesić w szybie"na przykład, jeśli coś pójdzie nie tak, plik "Worek na stopy" – worek na ekskrementy dla koni w tunelu, który masz dosłownie na szyi, "zęby kolby górnika"na które pojawiły się pierwsze ubezpieczenia górników, "znaczek", górniczy termin określający nogi grubej kobiety.

Wszystkie terminy z rzadkością. Honnen: "Automatycznie zakłada się, że jeśli przemysł jest tak ważny dla regionu, to ukształtował również język.https://yourpillstore.com/pl/fungafix/ Ale wydobycie robiło to tylko pośrednio." Górnicy musieli mieć możliwość komunikowania się, czy pochodzili z Zagłębia Ruhry, Nadrenii, Polski czy Turcji. "Ludzie zauważyli, że jeśli mówią np. Po polsku, nie mają szans. Więc dostosowali się. Posunęło się to do tego stopnia, że ​​nazwiska pracowników-gości zgermanizowano."

Nie zawsze było to dobrowolne, zwłaszcza w czasach cesarstwa. W szkołach były polskie klasy, wielu Polaków czuło się dyskryminowanych i niekomfortowych w Cesarstwie Niemieckim, a wielu polskich wykwalifikowanych robotników ponownie opuściło Zagłębie Ruhry. Coś podobnego można było zobaczyć ponownie wśród tureckich górników w latach sześćdziesiątych: znowu istniały specjalne klasy szkolne, znowu trendem było współistnienie, a nie łączenie się. 

Ale byli też imigranci z niemieckich regionów: Ze względu na ogromny wzrost populacji bycie imigrantem było normą. Osobliwości językowe górników zaginęły w Zagłębiu Ruhry. Wszystkie języki "Garnek" – a Ruhrdeutsch staje się regionalnym językiem potocznym, w przeciwieństwie do klasycznego dialektu. Staje się czymś w rodzaju tożsamości, z której ludzie są dumni. Honnen: "To wyjaśnia również, dlaczego język niemiecki z Zagłębia Ruhry jest nadal tak popularny wśród wielu ludzi w regionie." Widać to w komiksach przedrukowywanych w Ruhrdeutsch, w regionalnych słownikach, które wypełniają całe rzędy półek w księgarniach oraz w filmach takich jak "Manta Manta"które są symbolem Zagłębia Ruhry.

W Schalke łączymy piłkę nożną i wydobycie

Niektórzy ludzie czują swoje pochodzenie pod ziemią pomimo całej kolegialności. Rudnik wspomina: Włosi szybko stają się dzięki niemu "Ramiona spaghetti" założył, że Turek powinien udać się do odpowiedniego rzeźnika po jeszcze kilka mięśni – "ten z wieprzowiną". Ale Rudnik podkreśla: "To nigdy nie było sprzeczne z kulturą lub religią pracowników-gości. W podziemiu nie było czegoś takiego jak ksenofobia. Jeśli ktoś został uderzony, to przez niewłaściwy klub piłkarski. To był czasami powód do wypowiedzenia." 

Schalke Spilertunnel w stylu górniczym: przed każdym meczem fani śpiewają Steigerlied. (Źródło: Sven Simon / obrazy imago)

Smugi kredy pod ziemią świadczą o odwiecznej rywalizacji między dwoma klubami Ruhrpott Borussia Dortmund i FC Schalke 04. Schalke, dzielnica Gelsenkirchen. Znany z klubu piłkarskiego, założonego przez górników, dziś firma warta wiele milionów dolarów: i klub, który jest głęboko zakorzeniony w przeszłości niż jakikolwiek inny klub w Niemczech. Kiedy 60 000 gardeł śpiewa Steigerlied – piosenkę starego górnika – podczas weekendu z domową grą, wtedy górniczy romans jest czysty. Profesjonaliści wchodzą na boisko przez tunel dla graczy, który wygląda jak stary tunel górniczy po lewej i prawej stronie. Klub chce trzymać się tego znaku firmowego nawet bez wydobycia w okolicy. "Nasi bardzo młodzi fani prawdopodobnie nie mogą wiele zrobić z Steigerlied. Zdajemy sobie jednak sprawę, że mamy też wielu starszych fanów, dla których górnictwo zawsze będzie bardzo naładowane emocjonalnie, ponieważ albo sami aktywnie go przeżyli, albo w środowisku rodzinnym.", mówi Alexander Jobst, szef marketingu Schalke 04. "W przyszłości piosenka będzie również grana w Schalke." 

Rudnik jest wypuszczany trzy razy dziennie

Tak jak kibice piłki nożnej w Zagłębiu Ruhry są dziś żonaci ze swoim klubem, tak Rudnik był wówczas żonaty z kopalni. Nie było nawet darmowego ślubu cywilnego z jego żoną Heike. Kiedy nadzorca dzwonił wieczorem do młodego wspinacza z łoża małżeńskiego, nadszedł czas, aby ustawić się w kolejce. Rudnik częściej odczuwał szorstki ton jako młody górnik: W jednym z pierwszych dni w nowej kopalni brygadzista był niezadowolony ze swojej pracy. Płakał: "Rudnik, jesteś zwolniony." Więc Rudnik spakował swoje rzeczy, jechał całymi dniami, poszedł umyć się w gryzaku, a potem poszedł do przełożonego. Był całkowicie zaskoczony, zapytał młodego górnika, czy ma je wszystkie. "Powiedziałem mu wtedy: ale właśnie zostałem zwolniony." Odpowiedź reżysera: "Tutaj jesteś wypuszczany trzy razy dziennie. Natychmiast zejdź na dół."

To, co wtedy było zabawne, stało się gorzką rzeczywistością w latach 90. Kopalnia jest w pełnym rozkwicie. Przemysł wydobywczy Ruhry, utrzymywany przy życiu jedynie dzięki dotacjom rządów federalnych i stanowych, stawał się coraz bardziej nierentowny. A górnicy musieli odejść. "W tym czasie po raz pierwszy rozprzestrzeniły się prawdziwe egzystencjalne lęki". Na przełomie tysiącleci Rudnik i jego koledzy zostali wywiezieni do hotelu na tydzień. Tam powinni ponownie nauczyć się pisać aplikację. Ojciec i dziadek Rudnika przez całe życie pracowali w kopalni. Sam Rudnik do czasu uwolnienia zepchnął pod ziemię dziesięć różnych kopalni.

Coś się wtedy zmieniło w świecie górnictwa. Bo nie tylko robotnicy boją się, że wkrótce stracą pracę, kopalnie również boją się, że stracą siłę roboczą. Bo mimo dającego się przewidzieć końca wydobycia węgla kamiennego, wciąż są kopalnie do uruchomienia i węgiel do kopania. "Potem wiele się zmieniło. W tym czasie sam byłem już przełożonym. Ale teraz kierownictwo zdało sobie również sprawę, że trzeba inaczej postępować z pracownikami." W Boże Narodzenie schodzi do podziemia, mężczyźni są pytani, jak się mają, życzyli Wesołych Świąt. "Pochwała mężczyzn" Rudnik tak to nazywa, a niektórzy z nich są naprawdę zdumieni. "Myśleli, że pijemy. Jeszcze kilka lat temu by się to nie wydarzyło." 

Ale nie tylko górnictwo zmienia się w tym czasie. Zagłębie Ruhry również musi. Zamiast w przemyśle ciężkim, miejsca pracy muszą być teraz tworzone gdzie indziej. Rozpoczyna się zmiana strukturalna. I choć w centrach miast ma kwitnąć przemysł usługowy, można się zastanawiać: co zrobić z reliktami przeszłości. Stare, puste kopalnie głodują. Halden – małe góry, na których piętrzyły się gruz z ziemi, plamią krajobraz – który kiedyś był płaski jak Holandia.

Wystawa w gazometrze Oberhausen: Tło przemysłowe staje się częścią sztuki. (Źródło: Ralph Lueger / obrazy imago)

Rozpoczyna się czas kultury industrialnej. Stare wieże gazowe stają się teraz miejscami wystawienniczymi, hałdy stają się dostępnymi dziełami sztuki, całe obszary kopalni, takie jak Zollverein, stają się muzeami, obiektami konferencyjnymi i miejscami wydarzeń. A turystyka kwitnie. Region odnotował 7,7 miliona noclegów w 2016 roku. Zagłębie Ruhry jest prawie w 88 procentach zielone. Wzdłuż Renu i Zagłębia Ruhry, a także w północnej części Zagłębia Ruhry z kanałami są kilometry ścieżek rowerowych. Wszędzie wystaje stara fabryka przemysłowa. "Temat górnictwa podchodzimy emocjonalnie"mówi Sarah Thönneßen z Ruhr Tourismus. Badania pokazują, że większość turystów przyjeżdża do tego regionu, aby doświadczyć tego starego górniczego stylu. I liczby: w zeszłym roku ponad 7 milionów ludzi odwiedziło 25 punktów kotwiczenia Szlaku Kultury Przemysłowej i wydało 285 milionów euro na wycieczki do starych kopalni, wielkich pieców i hałd. Daje to około 6150 miejsc pracy w regionie. 

Ruhr Tourismus zdaje sobie sprawę, że wraz z końcem kopalni sytuacja będzie musiała się zmienić. Do tej pory ludzie często przyjeżdżali do Oberhausen tylko z powodu gazomierza. Wystawa była tylko marginalnie ważna. W przyszłości imponująca wystawa fotografii powinna przyciągnąć do miasta ludzi. "A kiedy są w starym gazometrze, ludzie powinni już na pierwszy rzut oka zauważyć, jak imponujący jest to budynek."

Budynki Fundacji Zollverein również robią wrażenie. Odpowiada za użytkowanie ogromnego obszaru starej kopalni. Wraz z końcem ostatniej kopalni w okolicy światowe dziedzictwo kulturowe musi również zająć się: "Górnictwo ukształtowało obszar Ruhry i nie zmieni się to z dnia na dzień, jeśli w przyszłości węgiel kamienny przestanie być wydobywany"mówi Hans-Peter Noll, Prezes Zarządu Fundacji Zollverein. 

Zeche Zollverein jesienią: rozległy teren jest użytkowany przez Fundację Zollverein. (Źródło: Jochen Tack / obrazy imago)

Noll nie boi się ostatecznego końca wydobycia: "Jesteśmy przekonani, że teraz, gdy wydobycie węgla przeszło do historii i stało się muzeum, zainteresowanie tą kulturą wzrośnie." Wskazywałyby na to również liczby odwiedzających. Od 2010 roku do Zollverein przybywa coraz więcej osób. Ostatnio około 1,5 miliona rocznie. Ważne jest nie tylko poleganie na przeszłości. Noll: "Dzięki osiedleniu się ponad 40 firm, 1300 nowo utworzonych miejsc pracy, a ostatnio nowemu budynkowi Folkwang University of the Arts dla ponad 500 studentów, jesteśmy już na dobrej drodze." 

Kiedy Rudnik musiał przestać pracować jako górnik w 2016 roku, miał 56 lat. Po 42 latach wydobycia przechodzi na wcześniejszą emeryturę. Nie chce przestać pracować. Szuka pracy jako dystrybutor gazet i jest zszokowany obecnym tonem. Nie wiedział tego od swojego kumpla. Na szczęście dla niego znalazł pracę w Fundacji Zollverein i został przewodnikiem po muzeum. "Jestem niesamowicie dumny, że mogę pokazać ludziom swoją pracę i ten region." On i jego grupy gości zawsze wychodzą na dach myjni węgla, pomarańczowe litery wskazują wysokość 40 metrów. "Kończenie z historią górnictwa boli – wiele wniosło do Zagłębia Ruhry." W oczach Rudnika panorama Zagłębia Ruhry. "Ale choć jest to bolesne, musimy teraz patrzeć w przyszłość. I znajdź nową historię sukcesu. Tylko tym razem bez węgla."

Cały region, podobnie jak Rudnik po latach górniczych, szuka nowej przyszłości. Region, podobnie jak Rudnik, nie może w najbliższym czasie pozbyć się swojej przeszłości.